Dewaluacja egzaminu maturalnego

W czasach, gdy panował ustrój socjalistyczny, zdecydowana większość młodzieży wybierała technika i szkoły zawodowe. Nie należy przy tym zakładać, że była ona mniej inteligentna od dzisiejszych absolwentów liceów. Po prostu w tamtych czasach uważano, że dobry zawód, opierający się na pracy fizycznej, jest bardziej atrakcyjny od pracy umysłowej po studiach. Swoje robiły też nie tyle trudności związane z nauką w liceum, co przekonanie o dużej trudności zdawania matury, co miało miejsce jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Z czasem, także w obliczu rosnącej gwałtownie liczby absolwentów liceów, w znaczący sposób zmieniono formę egzaminu maturalnego. Niektóre z tych zmian, choćby polegające na standaryzacji i większej kontroli przeprowadzenia egzaminu, należy ocenić korzystnie. Jednocześnie jednak znacznie obniżono wymagania co do ilości punktów potrzebnych do zdania egzaminu, zmniejszając je z 50% do 30%. Ponadto, wprowadzenie na maturze z języka polskiego pytań testowych, opartych na analizie tekstu, sprawiło, iż dziś maturę zdać może osoba, która nie przeczytała w całości żadnej lektury. W przypadku innych egzaminów, zmniejszenie wymagań nie było aż tak drastyczne, ale również zauważalne. Pozytywnie należy za to ocenić wprowadzenie obowiązkowej matury z matematyki, która zmusza uczniów do opanowania choćby części tak ważnego materiału, pochodzącego z zakresu królowej nauk.

Czy wszyscy muszą iść do liceum ?

Oczywiście, teza postawiona w tytułowym pytaniu jest pewnego rodzaju uproszczeniem, skrótem myślowym. Nigdy bowiem nie zaistnieje sytuacja, iż rzeczywiście wszyscy, lub przynajmniej niemal wszyscy, uczniowie z danego rocznika zdecydują się pójść do liceum ogólnokształcącego. Tymczasem w minionym ustroju, uczniowie liceów stanowili co najwyżej 30% młodzieży z danego rocznika. Liceum ogólnokształcące, szczególnie w dużym mieście, było często swego rodzaju elitarną placówką, której absolwenci w zdecydowanej większości szli na studia i uzyskiwali dobrą pracę. Takie zjawisko panowało jeszcze dość długo po zmianie ustroju, praktycznie do końca XX wieku. Jednak z biegiem czasu, coraz więcej młodzieży postanawiało pójść do liceum ogólno kształcącego, a później na studia, aby uzyskać dobre kwalifikacje, a także większą nadzieję na to, iż uda im się uniknąć coraz bardziej zwiększającego się bezrobocia. Niestety, w tym przypadku zadziałały prawa rynku. Pojawiła się „nadprodukcja” absolwentów uczelni humanistycznych, w szczególności ekonomicznych i pedagogicznych. Brakowało natomiast i w dużej mierze brakuje nadal nie tylko inżynierów, czyli absolwentów uczelni technicznych, ale nawet przedstawicieli prostych zawodów, do których wykonywania w zupełności wystarczy ukończenie technikum, a niekiedy nawet tylko zasadniczej szkoły zawodowej. W obliczu tego zjawiska można sądzić, iż osoby, nie cechujące się dużą inteligencją i zdolnością przyswajania wiedzy, powinny wybrać szkołę zawodową, która pozwoli im uzyskać tak pożądany fach.

Czy gimnazjum jest potrzebne ?

Jak się wydaje, podstawowym powodem wprowadzenia gimnazjów, było stworzenie o rok dłuższego okresu obowiązkowej nauki, co miało wyrównać szanse edukacyjne osób ze wsi i niewielkich miasteczek. Nie ulega wątpliwości, iż ten cel osiągnięto, choć trzeba zauważyć, iż formalnie obowiązkowa nauka w Polsce trwa do 18 roku życia, a większość uczniów kończy gimnazjum w wieku 16 lat. Jednak dają się zauważyć innego rodzaju problemy. Wynikają one przede wszystkim ze zebrania w jednej placówce edukacyjnej młodzieży, która niewątpliwie znajduje się w trudnym wieku – wieku dojrzewania. Tym samym owi uczniowie, chociaż oczywiście nie wszyscy, sprawiają często duże problemy wychowawcze. Uważają się oni zazwyczaj za już niemal dorosłych, ale nie są jeszcze wystarczająco ukształtowani emocjonalnie, aby zdawać sobie w pełni znaczenie, jaką odgrywa w ich życiu nauka. Dużą rolę odgrywa tutaj też fakt, iż idea gimnazjum, jako szkoły obowiązkowej, sprawia, iż uczniowie nie przykładają się do nauki. Niektórzy, najbardziej zdemoralizowani, robią praktycznie to, co chcą, zakładając, że i tak nauczyciele udzielą im promocji, chcąc się jak najszybciej ich pozbyć. W takiej atmosferze, trudno jest nauczycielom zapanować nad uczniami i dążyć do realizacji programu nauczania. Nawyki wyniesione z gimnazjum, często ich absolwenci przenoszą również do szkoły średniej, gdzie pierwszy rok nauczania jest dla wielu uczniów czasem straconym.

Trzystopniowy model nauczania

Jeszcze kilkanaście lat temu, powszechna edukacja obejmowała tylko dwa rodzaje szkół – ośmioklasową szkołę podstawową, do której uczęszczanie było obowiązkowe oraz szkołę ponadpodstawową, do której co prawda nie było obowiązku chodzić, ale w praktyce i tak wybierał ją niemal każdy, gdyż gwarantowała ona zdobycie tak potrzebnego zawodu. Oczywiście istniały wówczas licea ogólnokształcące, ale w tamtych czasach stosunkowo niewiele osób szło na studia. Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie tylko mamy w Polsce znacznie więcej studentów, ale także system nauczania stał się trzystopniowy – po sześcioletniej szkole podstawowej następuje trzyletnie gimnazjum oraz szkoła średnia, która może trwać od dwóch lat w przypadku zasadniczej szkoły zawodowej, poprzez trzyletnie liceum ogólnokształcące, aż do czteroletniego technikum. Można więc powiedzieć, iż okres szkolnictwa podstawowego, obowiązkowego, wydłużył się o rok, natomiast okres szkolnictwa ponadpodstawowego skrócił się o rok. Tym niemniej nadal większość uczniów kończy szkołę w wieku 19 – 20 lat, choć za kilkanaście lat będą ją kończyć już zapewne w większości maturą w wieku 18 lat, jak to zresztą praktykowano w okresie powojennym, choć wtedy nauka w szkole podstawowej trwała tylko 7 lat, a i nawet zdanie matury nie było tak powszechne, jak obecnie.
Trzystopniowy model nauczania ma zarówno gorących zwolenników, jak i swych przeciwników, choć tych ostatnich wydaje się być więcej.

Pierwsze lata edukacji

Za pierwszy etap edukacji dziecka uważa się trzy pierwsze klasy szkoły podstawowej. Charakterystyczne dla tego okresu jest odmienne podejście do procesu nauczania, w porównaniu z dalszym okresem edukacji. Nadrzędną ideą jest tutaj bowiem, iż dziecko ma poznać najważniejsze dla niego umiejętności życiowe, których nie potrafi się nauczyć przez obserwację dorosłych, takie jak przykładowo czytanie, pisanie i leczenie. Nauka tych umiejętności ma przy tym przebiegać w atmosferze w dużej mierze bezstresowej, a więc dzieci nie otrzymują tradycyjnych ocen, a jedynie opisowe, które w pełniejszy sposób odzwierciedlają ich postępy w nauce. Praktycznie nie sposób także, aby nie otrzymało ono promocji do następnej klasy, chyba że ujawnione w tym okresie opóźnienia rozwojowe, mogą stanowić podstawę do skierowania dziecka do nauczania indywidualnego. Same zajęcia są z reguły krótsze niż 45 minut, przeplatane elementami zabaw ruchowych. Takie właśnie podejście do ucznia, ma nie tylko nauczyć go niezbędnych w życiu umiejętności, ale także sprawić, iż zainteresuje się uczęszczaniem do szkoły i samym uczeniem się. Nie sposób bowiem nie zauważyć, iż już nieco starsi uczniowie, zwłaszcza z gimnazjum i szkoły średniej, często traktują naukę szkolną jako przykry obowiązek, którego wszelkimi sposobami należy unikać. Tymczasem takie podejście może spowodować, iż wiele dzieci nie odkryje swoich talentów.

Ruch przeciwko sześciolatkom w szkole

Po podjęciu przez ministerstwo edukacji uchwały o rozpoczęciu nauki w szkole podstawowej już przez dzieci w wieku sześciu lat, powstał ruch, który zaangażował się w zbieranie podpisów przeciw takiej decyzji. Charakterystyczne jest przy tym, iż obok racjonalnych argumentów, typu brak przystosowania szkół do przyjęcia w swoje progi już sześciolatków, przytaczano również takie, które podkreślały niedostateczną dojrzałość dzieci w tym wieku do nauki szkolnej, a także potrzebę zachowania dla nich dzieciństwa. Oczywiście, można założyć, iż dzieci, które idą rok wcześniej do szkoły, rok wcześniej zakończą też swoją edukację i wcześniej pójdą do pracy, lecz w warunkach wysokiego bezrobocia, wcale nie jest to oczywiste. Istnieją także bez wątpienia dzieci, które nie są jeszcze dostatecznie rozwinięte, intelektualnie bądź emocjonalnie, aby w wieku sześciu lat rozpoczynać naukę szkolną. Tym niemniej, obecnie można przyjąć, iż dzieci rosną i dojrzewają znacznie szybciej, niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Wynika to zarówno z lepszych warunków bytowych większości spośród nich, jak i z powodu ogólnego postępu cywilizacyjnego. Dziś bowiem młodzi ludzie mają znacznie wcześniejszy kontakt z światem technologii, zwłaszcza komputera, a ponadto coraz częściej wychowują się bez rodzeństwa i niemal bez rówieśników, a więc sprawiają wrażenie dojrzałych ponad swój wiek. Stąd uzasadnione wydaje się wcześniejsze ich posyłanie do szkoły.

Sześciolatki do szkoły ?

Kilka lat temu Ministerstwo Edukacji podjęło uchwałę, zgodnie z którą już dzieci sześcioletnie miałyby zaczynać naukę w szkole podstawowej. Jako uzasadnienie takiej decyzji podano fakt, iż obecnie dzieci dojrzewają o wiele szybciej, niż ich rówieśnicy sprzed kilkudziesięciu, a nawet kilkunastu lat, a więc mogą również wcześniej rozpoczynać edukację. Przytaczano również, iż w wielu krajach europejskich dzieci w takim wieku rozpoczynają już naukę w szkole podstawowej, a w niektórych państwach, np. we Francji, nawet jeszcze wcześniej. Jednak takie rozwiązanie spotkało się z niespodziewanie silnym oporem społeczeństwa, chociaż ministerstwo, biorąc pod uwagę możliwe trudności, zdecydowało się na odroczenie tego obowiązku na okres początkowo trzech lat. Oczywiście ci rodzice, którzy wyrazili taką chęć, mogli już wcześniej zapisać do szkoły swoje sześcioletnie pociechy. Wśród trudności organizacyjnych, wskazywano na brak klas odpowiednio przystosowanych do potrzeb sześciolatków, świetlic, w których mogliby oni oczekiwać na powrót rodziców, a także brak odpowiednich programów nauczania, właściwych dla aktualnego poziomu rozwoju dzieci o rok młodszych od tych, które dotychczas rozpoczynały naukę w szkole. Trzeba powiedzieć, iż poczyniono wiele, aby przystosować szkoły do potrzeb sześciolatków, jednak nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem rodziców, którzy stosunkowo rzadko decydowali się na wcześniejszą naukę swoich dzieci.

Przedszkole dla wszystkich

Pierwszym etapem edukacji dla większości z nas jest przedszkole. Nie jest ono jednak obowiązkowe, stąd jeszcze kilkanaście lat temu wiele dzieci, zwłaszcza na terenach wiejskich, nie chodziło do przedszkola. Dla nich pierwsze zetknięcie z nauką odbywało się w zerówce, przy czym dawało się zauważyć, iż z tego tytułu miały one już na starcie zapóźnienia edukacyjne, a także społeczne, w zakresie kontaktu z rówieśnikami. Problem ten nie miał dużego znaczenia w okresie minionego ustroju, jednak dzisiaj, gdy trzeba wejść z odpowiednim bagażem kwalifikacji i doświadczeń na rynek pracy, staje się palącym. W związku z powyższym, dziś uważa się, że niemal wszystkie dzieci powinny uczęszczać do przedszkola. Jednak przedszkola nie otrzymywały takiego wsparcia ze strony państwa jak szkoły, więc przed kilku laty, w obliczu panującego wówczas niżu demograficznego, większość placówek państwowych zamknięto bądź w ogóle zlikwidowano. Co naturalne, obecnie do przedszkoli i pierwszych roczników szkół podstawowych, zaczyna wchodzić wyż demograficzny i miejsc w przedszkolach po prostu brakuje. Lukę na rynku edukacyjnym zapełniają więc przedszkola prywatne, które jednak oczywiście za swe usługi pobierają nieraz dość duże opłaty. Trzeba jednak zauważyć, że rodzice, o ile ich stać, ponoszą te wydatki bez większego szemrania, gdyż dobro własnych dzieci jest dla nich zazwyczaj jedną z najwyższych wartości.

Stopnie edukacji szkolnej

Każdy człowiek jest odrębną jednostką, zarówno pod względem wyglądu fizycznego, jak i cech charakteru. Nic więc dziwnego w tym, że podejmujemy różne decyzje i wybory życiowe, które sprawiają, że nasze życie nosi indywidualne, tylko nam przypisane rysy. Jednak w młodości nasza droga życiowa jest zazwyczaj podobna. Wynika to z tego, iż już od wczesnego dzieciństwa wpadamy w tryby machiny edukacyjnej, która stwarza dla większości z nas bardzo podobną ścieżkę edukacyjną. Inna droga czeka jedynie jednostki wybitne lub z różnych powodów opóźnione w rozwoju, a także na tyle leniwe lub niesumienne, aby z konieczności musieć wydłużyć swoją edukację. Tak więc, większość z nas swoją edukację zaczyna w przedszkolu, wstępując w jego progi w wieku trzech – czterech lat. Mając sześć lat, chodzimy do zerówki, która może odbywać się zarówno w budynku przedszkola, jak i szkoły. Wiek siedem lat to rozpoczęcie szkoły podstawowej, w której nauka trwa sześć lat. Po niej każdy młody człowiek musi jeszcze przez trzy lata uczęszczać do gimnazjum. Dalsze etapy edukacji nie są co prawda obowiązkowe, ale szkołę zawodową lub średnią, która może trwać od dwóch do czterech lat, wybierają niemal wszyscy. Większość młodzieży jest przy tym świadoma, że same ukończenie szkoły średniej nie oferuje im wystarczającego wykształcenia i kwalifikacji, wybierają więc oni studia wyższe bądź szkoły policealne, oferujące konkretny zawód.

Rola edukacji w społeczeństwie

Współczesna cywilizacja podlega wielu zmianom. Są one coraz bardziej intensywne i gwałtowne. Przejawiają się zarówno w znaczącym wzroście wiedzy i wielu nowych wynalazkach oraz odkryciach naukowych, jak również w daleko postępujących zmianach społecznych. Wszystko to sprawia, iż pojawia się potrzeba, aby zdecydowana większość członków społeczeństwa mogła się odnaleźć w nim, aby mogła zrozumieć jego złożoność i rozwiązywać problemy, które przed nimi stawia. Dla osiągnięcia tego celu, niezbędna jest edukacja. Warto tutaj zauważyć, że nie dotyczy ona wyłącznie dzieci i młodzieży, dla których nauka do 18. roku życia jest obowiązkowa, a więc ukończenie szkoły podstawowej, gimnazjalnej, a dla większości również szkoły średniej, jest niejako formą pracy, a więc czymś naturalnym. Dzisiejszy świat jest bowiem na tyle skomplikowany, iż nowego znaczenia nabiera slogan, mówiący, iż uczyć się trzeba całe życie. Dziś ponad połowa młodzieży kończy studia wyższe, większość pracowników dokształca się na różnego rodzaju kursach i szkoleniach, starsi biorą udział w zajęciach uniwersytetów trzeciego wieku. Ponadto zmiany technologiczne sprawiają, iż nawet ludzie starsi stają przed koniecznością poznania zasad funkcjonowania i obsługi wielu nowoczesnych urządzeń, bez których życie jest utrudnione, jak przykładowo komputer i telefon komórkowy. Tym samym edukacja, zarówno formalna jak i nieformalna, staje się jednym z najważniejszych aspektów funkcjonowania społeczeństwa.

error: Content is protected !!